Dawid Góra: Błąd popełnić łatwo, a ich skutki mogą być opłakane

Jeśli w pierwszej piątce Pucharu Świata mamy trzech skoczków, z mistrzostw świata wywozimy złoto i srebro, a w Pucharze Narodów jesteśmy najlepsi, sezonu 2018/2019 nie można uznać za nieudany. Optymizm jednak ucieka, kiedy patrzymy daleko w przód.

Miniony już sezon był czasem rozstrzału emocji. Liczyliśmy na Kryształową Kulę Kamila Stocha, ale nie udało się. Byliśmy niemal pewni medalu w konkursie drużynowym na MŚ w Innsbrucku, ale nie udało się. Jednak kiedy po pierwszej serii kuriozalnego konkursu w Seefeld byliśmy przekonani, że mistrzostwa są dla nas stracone, nagle okazało się, że Dawid Kubacki został mistrzem świata, a Stoch wywalczył srebro. A kiedy po przeciętnych konkursach Niemcy zaczynali nas doganiać w Pucharze Narodów, daliśmy koncert w Planicy i okazaliśmy się najlepszą reprezentacją na świecie.

Kiedy obserwowaliśmy fantastyczną atmosferę w kadrze i kurtuazyjne wypowiedzi Stefana Horngachera i przedstawicieli Polskiego Związku Narciarskiego na temat współpracy, pojawiła się nadzieja na pozostanie Austriaka na stanowisku trenera kadry A na kolejne trzy lata. Szybko jednak wystartowała opera mydlana z informacjami o negocjacjach Horngachera w Niemczech i optymizm ulatywał z nas tak szybko, jak powietrze z przebitego balonika.

Czytaj dalej
160 mld dolarów. ONZ pokazało dane. Uderzające
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić