Świetna pierwsza część sezonu Huberta Hurkacza. Liczby mówią same za siebie

Hubert Hurkacz z bardzo dobrym wynikiem zakończył pierwszą część sezonu 2019. W XXI wieku lepszy od tenisisty z Wrocławia był tylko jego polski wzór do naśladowania, czyli Łukasz Kubot.

Kończy się I kwartał 2019 roku i trzeba przyznać, że z każdym miesiącem było widać poprawę u Huberta Hurkacza. Lepsza gra i lepsze wyniki na korcie przełożyły się na sytuację Polaka w rankingu ATP. 22-latek z Wrocławia bardzo mądrze zaplanował kolejne starty i wykorzystał swoje szanse. Teraz jest o krok od debiutu w Top 50 światowej klasyfikacji.

W styczniu Hurkacz nie zdołał wygrać meczu w Australian Open, ale nie wyjechał z Antypodów z pustymi rękami. Triumf w challengerze w Canberze zapewnił mu miejsce w głównej drabince zawodów w Indian Wells i Miami. Po powrocie z Melbourne Polak osiągnął II rundę w Marsylii, a następnie ćwierćfinał w Dubaju. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich pokonał Keia Nishikoriego, odnosząc pierwsze zwycięstwo nad rywalem z Top 10.

Wygranie meczu z Japończykiem okazało się punktem przełomowym pierwszej części sezonu Hurkacza. Teraz wrocławianin ruszył do Indian Wells, gdzie podbił serca fanów tenisa. Zwyciężył półfinalistę Australian Open Lucasa Pouille'a i po raz drugi był lepszy od Nishikoriego. Dotarł do ćwierćfinału BNP Paribas Open, za co otrzymał 180 punktów do rankingu ATP. Na tym etapie lepszy był utytułowany Roger Federer, jeden z idoli naszego zawodnika. Na koniec marcowych startów w USA Polak wystąpił w Miami, gdzie pokonał czwartego na świecie Dominika Thiema. W III rundzie zatrzymał go utalentowany Felix Auger-Aliassime.

Czytaj dalej
Miłość w kobiecym więzieniu. "Z potrzeby bliskości wchodzą w związki"
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić