Znamy szczegóły śmierci Maximiliana Reinelta

W przyszłym tygodniu miał jechać z kadrą U-23 na obóz treningowy jako lekarz zespołowy. Tak się jednak nie stanie. Maximilian Reinelt zmarł w St. Moritz w Szwajcarii. Miał 30 lat.

Do przykrej sytuacji doszło na trasie narciarskiej w St. Moritz, gdzie Maximilian Reinelt przebywał na wakacjach. Przyczyny śmierci początkowo nie były znane. Wioślarz zmarł zresztą w weekend, a "Bild" ujawnił to dopiero w poniedziałek.

Policja potwierdziła, że została wezwana na trasę biegową. Ratownicy medyczni starali się przywrócić funkcje życiowe Reineltowi, ale nie udało im się.

Według naocznych świadków wioślarz na narty wybrał się sam. Narty miał odpięte, kiedy znaleźli go turyści. - Leżał już na ziemi, moja żona i ja udzieliliśmy mu pierwszej pomocy - mówił Sergio Marchesi, który znalazł sportowca.

Już dziesięć minut później na miejsce przybyli ratownicy. Helikopter miał problemy z wylądowaniem z powodu linii energetycznych. Było jednak już za późno.

- Obecnie trudno jest znaleźć odpowiednie słowa, żeby uhonorować życie Maximiliana, bo był częścią naszej społeczności. To przekracza naszą granicę. Życzę jego narzeczonej i rodzinie dużo siły i odwagi w tym trudnym czasie - powiedział Siegfried Kaidel, prezes niemieckiego związku wioślarskiego.

Czytaj dalej
Zaskakująca propozycja dla Pawłowicz
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić