Pjongczang kilka miesięcy po zimowych igrzyskach. Widmo rozbiórki obiektów zagląda w oczy

Na początku 2018 roku w Pjongczangu sportowcy walczyli na pięknych, nowoczesnych arenach o medale igrzysk. Po zakończeniu imprezy obiekty jednak niszczeją, nie ma na nich zawodów, a do tego brakuje środków na ich utrzymanie.

Niestety może oznaczać to tylko jedno - zrównanie obiektów z powierzchnią ziemi, czyli po prostu ich rozebranie. Zrobiono już tak ze Stadionem Olimpijskim w Pjongczangu niedługo po ceremonii zakończenia igrzysk.

Teraz, jak informuje portal "usatoday.com", podobny los może czekać inne obiekty w prowincji Gangwon w Korei Południowej. Zagrożone rozbiórką są miedzy innymi hala do łyżwiarstwa szybkiego, centrum hokejowe, tor saneczkowy, a nawet skocznie narciarskie, gdzie Kamil Stoch wywalczył złoty medal w rywalizacji indywidualnej, a polska drużyna brąz.

Sytuacja obiektów stała się jeszcze trudniejsza po tym jak krajowy rząd nie przyznał dotacji dla prowincji Gangwon w wysokości ponad 5 milionów dolarów rocznie. Taka gotówka pomogłaby miejscowym władzom w dalszym zarządzaniu halami, torem i skoczniami.

Urzędnicy prowincji nie chcą jednak łatwo poddać się. Marzy im się, by obiekty wykorzystać do stworzenia silnego ośrodka narciarskiego, który mógłby przynieść spory zastrzyk gotówki dla jednego z najbiedniejszych regionów w Korei Południowej. Żeby jednak taki ośrodek istniał, muszą być obiekty. Takowe są, ale jeśli nie będzie pieniędzy, rozbiórka jest nieunikniona.

Czytaj dalej
Wyższe zarobki. Prezydent Duda przedstawia swoją koncepcję
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić