Dariusz Ostafiński: 10 tysięcy za punkt. Nie było takiej oferty dla Pedersena (komentarz)

W kuluarach ciąg dalszy nagonki na Motor. Efekt jest taki, że potem czytamy informacje, jakoby beniaminek oferował 10 tysięcy za punkt Nickiemu Pedersenowi. Tyle tylko, że lublinianie nie rozmawiali z Duńczykiem o warunkach finansowych.

Speed Car Motor Lublin najpewniej okaże się największym przegranym transferowej giełdy. Na dokładkę działacze beniaminka już mają przyklejoną etykietę desperatów, którzy w obliczu trudnej sytuacji na rynku zawodniczym (nikogo sensownego nie potrafią ściągnąć) stracili głowę.

Wszyscy lubią sobie wycierać gębę Motorem. Niedawno mogliśmy przeczytać, że to właśnie ten klub oferował Nickiemu Pedersenowi 10 tysięcy za punkt. Pewnie niejeden popukał się w głowę. Problem w tym, tak wynika z naszych ustaleń, takiej propozycji w ogóle nie było. Nie przebił więc beniaminek pani Marty Półtorak, która 8 lat temu zaoferowała 8 tysięcy za punkt Jasonowi Crumpowi.

Motor oczywiście bardzo chciał Pedersena, ale Nicki już praktycznie na "dzień dobry" oświadczył, że jego ta oferta nie interesuje. Miał powiedzieć, że jest dogadany z Falubazem Zielona Góra i do rozmowy o pieniądzach, w tej sytuacji, w ogóle nie doszło. W świat jednak poszło, że w Lublinie zwariowali. I żeby było jasne, to nie winię autora tekstu, lecz środowisko, które puszcza w eter tego rodzaju kwiatki. Jedni robią to dla odwrócenia uwagi od siebie, inni z zemsty, a jeszcze inni po to, żeby pokazać, że są gorsi od nich.

Czytaj dalej
Wyższe zarobki. Prezydent Duda przedstawia swoją koncepcję
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić