Artur Czaja: Żałuję przejścia do Rybnika. Mogłem zostać w Tarnowie i jeździć w PGE Ekstralidze (wywiad)

Artur Czaja żałuje, że związał się z ROW-em Rybnik, a nie został w Tarnowie po awansie do PGE Ekstraligi. Teraz dogadał się w pół godziny, przejął mechanika od Janusza Kołodzieja, a bazę przeniósł na stadion do Mościc.

Kamil Hynek, WP Sportowe Fakty: Tarnów to dla pana chyba ziemia obiecana. Nigdzie w ostatnich sezonach nie czuł się pan lepiej?

Artur Czaja, zawodnik Grupy Azoty Unii Tarnów:


Od dawna wiedziałem, że chce ponownie ścigać się dla Unii Tarnów. Kiedy sezon dobiegł końca, zadzwoniłem do prezesa Sadego. Mam wrażenie, że ucieszył go telefon ode mnie, bo powiedział: super, przyjeżdżaj na rozmowy. Później do dogadania zostały tylko warunki. Okazało się, że te odpowiadają obu stronom i błyskawicznie, w pół godziny doszliśmy do porozumienia.

Ile spotkań odbyliście zanim podaliście sobie ręce?

Praktycznie już na pierwszym dobiliśmy targu. Zjedliśmy obiad i sfinalizowaliśmy nasze ustalenia. Potem nie zostało nic innego jak podjechać do siedziby spółki i parafować umowę.

Ten Memoriał Krystiana Rempały tylko utwierdził pana w przekonaniu, że Tarnów, to w tej chwili najwłaściwszy wybór. Sezon w Rybniku słaby, walka o skład, a co za tym idzie presja, mało jazdy, wyniki kiepskie. Sporo tych czynników się nawarstwiło, że ten rok wyglądał jak wyglądał. Tymczasem przyjeżdża pan na koniec do Tarnowa i z zamkniętymi oczami rozstawia rywali po kątach. Kibice przecierali oczy ze zdumienia i zastanawiali się, czy to ten sam Czaja. Odżyły wspomnienia z sezonu 2017, gdy był pan silnym ogniwem Jaskółek, zwłaszcza na swoim torze.

Czytaj dalej
Piękne przemówienia ku czci Pawła Adamowicza
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić