Artur Czaja: Żałuję przejścia do Rybnika. Mogłem zostać w Tarnowie i jeździć w PGE Ekstralidze (wywiad)

Artur Czaja żałuje, że związał się z ROW-em Rybnik, a nie został w Tarnowie po awansie do PGE Ekstraligi. Teraz dogadał się w pół godziny, przejął mechanika od Janusza Kołodzieja, a bazę przeniósł na stadion do Mościc.

Kamil Hynek, WP Sportowe Fakty: Tarnów to dla pana chyba ziemia obiecana. Nigdzie w ostatnich sezonach nie czuł się pan lepiej?

Artur Czaja, zawodnik Grupy Azoty Unii Tarnów: Rzeczywiście coś w tym jest. Można powiedzieć, że oprócz dobrych lat we Włókniarzu, Tarnów jest najlepszym klubem w jakim kiedykolwiek jeździłem. Wszystko mi w nim odpowiada. Na prezesa Sadego, trenera Pawła Barana, Mirka Cierniaka nie powiem złego słowa, dogadujemy się bardzo dobrze. Jestem zawodnikiem, który lubi spokój, a w Unii nikt nie wywiera na mnie presji. Poza tym moje koneksje z Tarnowem są coraz silniejsze. Oprócz tego, że stąd pochodzi mój tuner Jacek Rempała, główną bazę przenoszę z domowego warsztatu na stadion w Tarnowie. We wtorek dokonaliśmy ostatecznej przeprowadzki. Przy okazji dziękuję osobom w klubie, za to że użyczyli mi "czterech ścian" w "Jaskółczym Gnieździe". W ten sposób łatwiej mi będzie przygotowywać się do treningów i meczów. Zmieniam też mechanika. Oczywiście na tarnowskiego (śmiech). Za motocykle odpowiadał będzie teraz "Fulek", ostatnio pracujący u Janusza Kołodzieja. Jak widać na załączonym obrazku, praktycznie całość działań jest podporządkowanych pod Tarnów.

Długo zastanawiał się pan nad propozycją z Tarnowa, czy decyzja została podjęta szybko. Myśl o powrocie po roku przerwy kiełkowała już w trakcie rozgrywek, gdy w Rybniku nie szło?

Czytaj dalej
Zdjęcie Tuska podbiło sieć. Premier zrobił furorę
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić