Świętochłowice mają dwa symbole. To Paweł Waloszek i Huta Florian

Świętochłowice żyją żużlem, a przez całe swoje życie z miastem tym związany był Paweł Waloszek. Dla mieszkańców to symbol dawnej potęgi. Większego idola niż Waloszek nie ma i nie było.

Na żużlu ścigał się przez 30 lat. 27 z nich spędził w Śląsku Świętochłowice. Mieszkańcy miasta mówią, że z czarnym sportem Paweł Waloszek związany był od zawsze. Nic w tym dziwnego, bo gdyby nie sukcesy odnoszone przez Waloszka, o mieście pomiędzy Chorzowem i Rudą Śląską słyszałoby niewielu, a o jego położeniu wiedzieliby głównie Ślązacy. Paweł Waloszek sprawił, że stadion w Świętochłowicach pękał w szwach.

- To legenda świętochłowickiego żużla. Na nas wszystkich odcisnął pozytywne piętno. Mieliśmy możliwość być koło takiego gościa, który godnie reprezentował klub i kraj. Patrzyliśmy na niego i nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak mieliśmy go blisko - wspomina Krzysztof Bas, były żużlowiec a obecnie trener szkółki żużlowej i drużyny speedrowerowej.

Waloszek poprowadził klub do trzech wicemistrzostw Polski i jednego brązowego medalu DMP. Kibice w Świętochłowicach do dziś wspominają czasy, gdy Waloszek wygrywał bieg za biegiem, a Śląsk walczył o najwyższe laury. Teraz na "Skałce" nie ma nawet warunków, by uprawiać żużel. Stary obiekt został rozebrany, a modernizacja wstrzymana .

Czytaj dalej
Ten komentarz nie spodoba się Tuskowi. B. europoseł bez ogródek
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić