Jason Doyle w poszukiwaniu balansu pomiędzy utratą kilogramów, a zdrową wagą

Każdy kilogram dla żużlowca jest na wagę złota. Im mniej, tym szybciej, a im szybciej tym bliżej mety. Zawodnicy przestrzegają restrykcyjnych diet, a głównym założeniem treningów często staje się szybka utrata wagi.

Gdzie w całym tym ambarasie jest magiczna granica pomiędzy zdrowiem, a chorą ambicją?

Jason Doyle w rozmowie z speedwaygp.com podkreśla, że utrata wagi może stać się nie tyle receptą na sukces, a problemem, o ile zawodnik nie wie, jak się za to zabrać.

W kwestii utraty wagi przez żużlowców łatwo przesadzić, bowiem możliwości są spore. Efekt, pod warunkiem ciężkiej pracy jest łatwy do osiągnięcia, a sam cel gwarantuje szybszą jazdę na motocyklu, a co za tym idzie - lepszy wynik i większe prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu.

ZOBACZ WIDEO: Jacek Gajewski zapowiada korekty w przygotowaniu toru na Stadionie Śląskim


- Osobiście staram się znaleźć złoty środek. Trzymać najlepszą wagę dla siebie i być przy tym zdrowym - oznajmia żużlowiec. - Teraz szaleństwem wśród wielu zawodników jest chęć bycia najchudszym, jak to tylko możliwe. Gdy robiłem tak wcześniej, chorowałem za każdym razem podróżując samolotem. Przypuszczam, że to od klimatyzacji, ponieważ łatwo złapać wirusy przy osłabionym układzie odpornościowym - dodaje.

Czytaj dalej
Gwałt na nieletniej pacjentce. "Doszło do sytuacji niekontrolowanej”
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić