Grigorij Łaguta: Nadal jestem królem częstochowskiego toru. Madsen tak nie potrafi (wywiad)

Grigorij Łaguta wraca do ścigania w wielkiej formie. W sobotę w Częstochowie podczas memoriału w ogóle nie było widać, aby miał jakąś przerwę. Szalał przy samej bandzie jak za swoich najlepszych lat we Włókniarzu. Zawody ukończył na trzecim miejscu.

Mateusz Makuch, WP SportoweFakty: Miło wrócić do Częstochowy?

Grigorij Łaguta: Bardzo fajnie. Już w piątek po sparingu w Tarnowie tutaj przyjechałem. Udałem się do Galerii Jurajskiej, pospacerowałem, spotkałem się z prezesem Włókniarza, zaczepiali mnie kibice. Od razu ożyły wspomnienia. Przecież ja tutaj spędziłem wiele lat, walczyłem dla tego klubu, mam tu mnóstwo znajomych. Kibice życzyli mi powodzenia w memoriale i wszystkim im bardzo dziękuję.

Ale była też zabawna sytuacja, gdy jeden kibic podczas prezentacji wymachiwał w pana stronę banknotem.

No i bardzo dobrze by było, gdyby zwrócono mi ten milion złotych długu...

Ma pan pretensje do obecnych władz Włókniarza?

Wiem jak ich sytuacja wyglądała. To już jednak było, to przeszłość, czasu nie cofniemy i trzeba patrzeć do przodu.

Czyli te lata spędzone w Częstochowie nie są bez znaczenia?

Czytaj dalej
Nowy prezydent Ukrainy to aktor. "Poroszenko był lisem politycznym"
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić