Wspaniałe powietrze

Złoty Kask niemal w całości elitarny. Niższe ligi w tym roku na marginesie

W sobotnim finale Złotego Kasku w Pile tylko Tobiasz Musielak i Kacper Woryna będą reprezentować kluby spoza PGE Ekstraligi. Od sześciu lat nie było sytuacji, by w tych zawodach wzięło udział tak wielu zawodników z krajowej elity.

Różnica do zeszłorocznego finału, też jeżdżonego w Pile, jest spora. Tym razem na liście startowej na osiemnaście nazwisk aż szesnaście jest z PGE Ekstraligi. W sezonie 2018 były ich o cztery mniej. Z Nice 1.LŻ na starcie pojawiło się wówczas aż sześciu jeźdźców: Dawid Lampart, Norbert Kościuch, Oskar Fajfer, Adrian Cyfer oraz rezerwowi: Kacper Woryna i Mateusz Szczepaniak.

Od razu może też "naciągnąć" tezę, że obsada sobotniego turnieju w całości prezentuje się jak z elity, bo Tobiasz Musielak dopiero od tego roku ściga się poza nią (a spędził w niej w sumie osiem sezonów), z kolei Woryna, na co dzień czołowy zawodnik pierwszoligowych zmagań, po spadku ROW-u Rybnik od razu był kuszony przez ekstraligowców i jest żużlowcem, który zapewne dałby sobie świetnie radę na najwyższym ligowym poziomie.

W minionej dekadzie sporadycznie udział w walce o Złoty Kask biorą żużlowcy z najniższego szczebla. Przed dwoma laty od ściany odbili się ówcześni drugoligowcy: Mirosław Jabłoński i Daniel Jeleniewski, którzy zajęli odpowiednio: 15. i 16. miejsce.

Czytaj dalej
To jeden z najbardziej odizolowanych krajów. Niewielu tam dociera
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić