Wspaniałe powietrze

PGE Ekstraliga: Vaclav Milik nie wie, co się dzieje z żużlem. "Aż zgłupiałem"

Nie wiem, co się dzieje z tym żużlem - mówi Vaclav Milik, który kiepsko wszedł w nowy sezon PGE Ekstraligi. Zawodnik Betard Sparty Wrocław ma problemy z dopasowaniem się do własnego toru, ale wierzy, że w kolejnym meczu dojdzie u niego do przełomu.

Początek sezonu nie układa się po myśli Vaclava Milika. Czeski żużlowiec był najsłabszym ogniwem Betard Sparty Wrocław w dwóch dotychczas rozegranych spotkaniach PGE Ekstraligi.

O ile pierwszy mecz w Lesznie można było traktować jako wypadek przy pracy, o tyle niepokojąca jest jazda 25-latka w domowym starciu ze Stelmet Falubazem Zielona Góra. W nim Milik dwukrotnie wyjeżdżał na tor i nie zdobył ani jednego punktu.

Czytaj także: Sam Tai Woffinden meczu nie wygra

- Nie wiem, co się dzieje z tym żużlem. Na nowszych torach jest teraz twardo, a ja w życiu nigdy czegoś takiego nie lubiłem. Wolę jak jest przyczepnie, jak robią się dziury. Tak, aby człowiek musiał powalczyć trochę podczas jazdy, a nie tylko siedzieć na motocyklu i jechać przed siebie - powiedział w rozmowie z nami Milik.

ZOBACZ WIDEO Świetny Tai Woffinden. Zobacz skrót meczu Betard Sparta Wrocław - Stelmet Falubaz Zielona Góra

Zawodnik Betard Sparty zwrócił uwagę na to, że jego słabsze występy we Wrocławiu zaczęły się w momencie, gdy w sposób drastyczny zmieniono sposób przygotowania toru na Stadionie Olimpijskim. - Na tym torze się męczę. Już w zeszłym roku tak było. Zrobiliśmy delikatne zmiany względem treningu przed meczem z Falubazem, ale nie jakieś drastyczne. Po prostu, nie umiem się dopasować, tak abym był pewny, że w zawodach będzie dobrze - wyjaśnił.

Czytaj dalej
To jeden z najbardziej odizolowanych krajów. Niewielu tam dociera
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić