Wspaniałe powietrze

PGE Ekstraliga: Dziwne tłumaczenia Marka Cieślaka. Włókniarz dostał lanie, bo był źle przygotowany

forBET Włókniarz został zmiażdżony na własnym torze. Marek Cieślak tłumaczył się sobotnim Grand Prix i dodawał, że problemem na pewno nie był tor. - Moim zdaniem było zupełnie odwrotnie - twierdzi nasz ekspert Jacek Gajewski.

Częstochowianie w rywalizacji z Fogo Unią Leszno byli kompletnie pozbawieni argumentów. Pretensji nie można mieć w sumie tylko do Jakuba Miśkowiaka, który zaliczył pozytywne występ. Reszta zawiodła. Bardzo słabo jechali liderzy, którzy dzień wcześniej zajęli dwie pierwsze lokaty w Grand Prix Polski. Szczególnie rozczarował Fredrik Lindgren. Trener Marek Cieślak po meczu przywoływał syndrom Jasona Crumpa i tłumaczył,

że to efekt zawodów na PGE Narodowym

.

- Moja odczucia i doświadczenia związane z tak zwanym syndromem Grand Prix są zupełnie inne - mówi nam Jacek Gajewski, były menedżer Get Well Toruń. - Kiedy pracowałem w klubach, to zawsze obawiałem się dwóch rzeczy. Kontuzji i słabszego występu w Grand Prix. Brak wyniku potrafił negatywnie wpłynąć na psychikę zawodnika i to przekładało się na ligę. To dotyczyło w szczególności ludzi ambitnych, którzy stawiali sobie najwyższe cele. Pojawiał się problem z uporządkowaniem myśli - dodaje.

Czytaj dalej
Wyleczyła kompleksy. Pomogła jej kontrowersyjna rola
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić