PGE Ekstraliga: Norbert Kościuch powinien odejść z Get Well Toruń. Z tego związku już nic nie będzie

Get Well Toruń przegrał kolejny mecz, a Norbert Kościuch znowu czuł się pokrzywdzony, bo odjechał zaledwie jeden wyścig. - To trudne małżeństwo i nie wiem, czy dla obu stron nie byłoby lepiej, gdyby zawodnik odszedł - komentuje Sławomir Kryjom.

Norberta Kościucha za występ przeciwko Betard Sparcie trudno krytykować, bo wychowanek Unii Leszno pojawił się na torze tylko raz i zdobył jeden punkt z bonusem. W pokonanym polu pozostawił Jakuba Jamroga, więc zrobił to, czego oczekuje się od żużlowca drugiej linii.

W kolejnych wyścigach Kościuch już nie jechał, bo torunianie szybko tracili dystans do rywala i menedżer Jacek Frątczak zaczął stosować rezerwy taktyczne. - Z jednej strony rozumiem Norberta, bo system wynagradzania w żużlu jest powszechnie znany. Poza tym musimy pamiętać, że nie da się zbudować formy zawodnika, kiedy ten siedzi na ławie lub na trybunach. Jack Holder z pozycji rezerwowego mocno szachuje pozycje seniorskie. Najczęściej jest tak, że jeździ za Kościucha. Nie zmienia swojego brata ani Rune Holty - mówi nam były menedżer klubu z Torunia, Sławomir Kryjom.

- Potrafię jednak także zrozumieć Jacka Frątczaka, który próbuje coś ulepić, ale nie ma za bardzo z czego. Jego decyzje wyglądają dla niektórych dziwnie, bo wszyscy oceniamy menedżera przez pryzmat wyniku po 15 biegach. Wybory muszą jednak zapadać w trakcie spotkania. Teraz można powiedzieć, że błędem było puszczenie Chrisa Holdera jako pierwszego w ramach rezerwy taktycznej. Tylko moim zdaniem starszy z braci w swoim pierwszym biegu wcale nie jechał źle. Po prostu strasznie przeszkadzał mu Rune Holta. Menedżer podjął ryzyko, a później mecz potoczył się tak, że jego wybory wyglądały dziwnie - dodaje Kryjom.

Czytaj dalej
Niespodziewany atak na PiS. Wszystko przez sondaż
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić