Nice 1. LŻ. Artur Czaja przyznał się do błędu. Powinien szybciej reagować

To był mój błąd. Nie chciałem robić pochopnych ruchów - mówi Artur Czaja, który w meczu Unia Tarnów - Orzeł Łódź (49:41) za późno przesiadł się na drugą maszynę. Przez to stracił cenne punkty.

Artur Czaja bardzo kiepsko rozpoczął sobotnie spotkanie Nice 1.LŻ między jego Unią Tarnów i Orłem Łódź. W swoim pierwszym wyścigu był trzeci, w drugim natomiast czwarty, nawet nie łapiąc się na szprycę rywala. Jak się okazuje, wina leżała w sprzęcie wychowanka częstochowskiego klubu.

-  Nie wiem, co stało się z pierwszym motocyklem. Zupełnie nie miałem startu ani trasy, stałem w miejscu. Już po pierwszym wyścigu czułem, że coś jest nie tak, ale nie byłem do końca przekonany. Pojechałem na nim jeszcze raz i muszę się przyznać, że to był mój błąd. Nie chciałem robić pochopnych ruchów i od razu zmieniać maszyny - tłumaczy Czaja.

Gdy zmienił maszynę, wyraźnie odżył. - Na drugiej maszynie wygrałem dwa biegi, w kolejnym wyścigu też było dobrze. Najważniejsze, że po dwóch zerach potem potrafiłem zwyciężać. Gdyby nie to, byłoby źle. A tak jest całkiem nieźle - stwierdza Czaja, który w meczu z Orłem uzbierał dziewięć punktów w pięciu gonitwach.

Czytaj dalej
Niespodziewany atak na PiS. Wszystko przez sondaż
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić